Arrow
Arrow
Shadow
ArrowArrow
Slider

TEST. Shikakai szampon w pudrze

Piękne włosy Hindusek sprawiają, że z nadzieją sięgamy po hinduskie preparaty do włosów, szczególnie te w 100% naturalne. Efekty czasem zaskakują.

Testujemy szampon w pudrze Shikakai kupiony w hinduskim sklepie. Już konsystencja produktu jest zaskakująca... szampon w pudrze, to rzadkość na Polskim rynku.

Ale od początku, co to jest Shikakai?

Shikakai (Acacia concinna) to drzewo rosnące w Indiach i jest jedną z najbardziej popularnych roślin leczniczych w Indiach. Zalety, wskazane w Ajurwedzie, to właściwości lecznicze na skórę głowy. Shikakai wzmacnia włosy, a dzięki zawartości saponin wykazuje właściwości myjące. Wykorzystywane są orzechy tego drzewa, które suszy się i mieli na proszek. 

Zgodnie z informacjami na opakowaniu szampon: odżywia włosy, wzmacnia cebulki włosów, stymuluje porost włosów, zwiększa połysk i sprawia, że włosy są aksamitne. Dodatkowo szampon likwiduje łupież, oczyszcza i chłodzi skórę głowy.

Jak stosować? W opakowaniu jest 100g torebka brązowego proszku. Należy 20-30g wymieszać z wodą i nałożyć na włosy. Zatem paczka starcza na 5 razy. Koszt - 9 zł za opakowanie.

Jak długo trzymać na głowie? Papkę należy nałożyć na całą długość włosów i trzymać: wg angielskiego opisu na opakowaniu: 2 do 5 minut, wg. polskiej naklejki na opakowaniu: od kilku minut do godziny. Zatem opakowanie nie odpowiada na to pytanie. Należy wybrać, czy trzymamy krótko, czy ryzykujemy i trzymamy godzinę.

Test. Mam włosy średniej długości. Trochę trudno nakłada się tę papkę. Zaczęłam od wmasowania w skórę głowy, ponieważ zależało mi na zlikwidowaniu łupieżu. Następnie musiałam dorobić papkę, aby pokryć nią resztę włosów. Od razu poczułam mrowienie, zatem czułam, że produkt działa.

Postanowiłam trzymać 10 minut. Przyznam szczerze, że podeszłam do tej nowinki z rezerwą i nie chciałam ryzykować godziny. Po 10 minutach obficie spłukałam wodą.

Pozostawiłam włosy do wysuszenia naturalnego, ponieważ nie chciałam w żaden sposób ingerować w kondycję włosów, aby nie wpłynąć na wynik testu.

Po wysuszeniu włosy wyglądały na niedomyte, jakby przydymione. Musiałam jeszcze raz umyć włosy normalnym szamponem.

Następnego dnia po wstaniu zobaczyłam dużo brązowych drobinek na twarzy i ciele. Łatwo było je zmyć, ale zadziwiły mnie. Podobno osoby używające henny są do tego przyzwyczajone.

Jaki plus? Rzeczywiście likwiduje łupież. Fajnie, że w naturalny sposób i bez chemii. Radzę jednak przeprowadzić kurację na spokojnie w weekend.

W najbliższy weekend powtórzę cały proces wydłużając czas stosowania, zobaczymy co z tego wyniknie.